Menu

Blog Małgorzaty Burzyńskiej-Keller

Należy wystrzegać się małostkowości, pedanterii i tępej dosłowności... Bruno Schulz

sorry, jestem nie do zdarcia (copyright ma tytuł) uwaga

mb_k

czy ja już o tym wspominałam? A musiałam? Jeśli "zedre się" to będzie to moja decyzja.

Wróciłam z ....... i jest ciemno więc musi być ciemne foto.

Sorry, jestem nie do zdarcia. Ponadto... wiem, że wiecie, a Wy wiecie, że ja wiem, że Wy wiecie.  A wiecie jak jest? GIGANT! Muszę to w końcu napisać: nigdy nie musiałam zastanawiać się jak być kochaną. Przeciwnie, musiałam głowić się, jak być nie-kochaną! Jak?! Już tyle i tyle i jeszcze nie.

A właśnie, u prof. Wojciecha Hasa, z racji wiadomych, na półkach kilka egzemplarzy książki z dramatycznymi wpisami " jak, jak być kochaną?" do Autora filmu.

Nie zastanawialam się nad tym. Kompletnie.

Ja i Ja. On i On. Ja i On, On i Ja. My. JesteśMY. Let it be forever and ever and ever. Kołysanka cud, mój VIPie.

 

Mechanika Precyzyjna SOCHOR

mb_k

 

 

Firmie SOCHOR Budowa Aparatów Sp. z o.o. Sp. K. 

BARDZO DZIĘKUJĘ za pomoc w "pierwszych krokach" mojego przedsięwzięcia czyli wyjęcia projektu filmowego "Stachura" - z okoliczności niedobrych, z impasu!


Ukłony!





www.sochor.pl







 

Luce Vigo

mb_k

 

12 lutego 2017 roku odeszła  madame Luce Vigo, córka Jeana Vigo przedstawiciela kina awangardowego.

Nie zdążyłam Jej poznać osobiście.

Tylko na śmiesznym portalu FB.

(Jak bardzo trzeba się śpieszyć)

Wklejała tam piękne zdjęcia, pisała o ważnych sprawach, choć jej przyjaciele byli aktywniejsi od Niej. 

Była pięknym łagodnym człowiekiem. Pogodnym. Dobrym. 

Znana m in z filmu  Człowiek z Hawru (2011), Zakazany pokój (2015) and Le fantome d'Henri Langlois.

Krytyk filmowy, członkini wielu jury festival filmowych. I wielu wydarzeń, o których nie wiem.

 

Morte à l'âge de 86 ans, Luce Vigo avait consacré toute sa vie à entretenir la mémoire de son père, Jean Vigo (1905-1934), et à animer le Prix du même nom qui récompense depuis 1951 la fine fleur du cinéma français.

 


wspomnienie pierwsze

mb_k

 

 

 

Kilka dni temu odszedł Dobry Człowiek, osoba w sile wieku. 

Takich ludzi bardzo rzadko się spotyka.

Prawy, żyjący według Dekalogu, dobry, cierpliwy, czuły na ludzi obok, na innych.

Był pogodny. Często pytał: jak się czujesz. 

Mówił o mnie: Małgosia. Zawołajcie Małgosię.

Pięknie śpiewał i grał na fortepianie.

Miał chyba absolutny słuch.

Był chrześcijaninem.

Często, kiedy jeszcze nie był chory, śpiewaliśmy razem.

Mówiliśmy wiersze...

Był zdumiony, kiedy okazało się że znam i zaśpiewam Stabat Mater dolorosa...

On znał te słowa znakomicie.

Śpiewaliśmy także "Legiony...". Recytowaliśmy Pana Tadeusza...

Pięknie grywał Mozarta, Bacha, Haydna.

Miałam małą tremę, kiedy słuchał mojej gry.

Lubił, kiedy grałam.

Tyle lat temu.

Dzisiaj nie żegnam się tylko mam nadzieję - do zobaczenia.

Miał piękną Duszę.

© Blog Małgorzaty Burzyńskiej-Keller
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci