Małgorzata Burzyńska-Keller

Wpisy

  • niedziela, 24 sierpnia 2014
    • wpis z sierpnia (jeszcze zdazylam! )

       

       

      Dużo-by pisać, mówić i tak dalej. Zapędziłam się, zagalopowałam w stronę, w którą galopować zupełnie nie planowałam, nie chciałam i... już wróciłam i teraz zamyślam się co gdzie i jak - obecnie. Teraz. Tu i teraz, że tak błysnę. Jak jest właściwie? Pilchowo jest. Krawężnie. Nieobecnie czasami. Co ja powiem... to Witek Różański mógłby pewnie - gdyby był tu i teraz z nami - powiedział-by (moze) naprzód wyjmując papierosa, mietosząc go fachowo w palcach, żeby tytoń zmiękł, zapatrzony w zaokienny zaciągającego wieczoru zmierzchającego lata (!) widok na park, spijając mgiełkę osłaniającą, czekając na herbatę przygotowywaną przez Matkę - powiedziałby (tak właśnie kiedyś uczynił to, ja i jego Mama - świadkami) "nie palę, pieprze!" Odrzucając tego papierosa "nieopisanym gestem". To już były szczyty! W dzień pogrzebu Ildefonsa Houwaldta. Ildka. Ze wszystkich, których wymieniłam - zyję tylko ja. Można mieć absolutnie nieczyste sumienie, że tylu już przede mną - umarło. Mam.

      Nie mam "czasu teraźniejszego" to znaczy... mam ale słabo. Nie mam soczystego czasu teraźniejszego obecnie, powiedzmy - kolorowego. Ale. Tak jest. Ale. Zamierzam mieć ów czas w zblizającym się miesiącu. I ten czas zamierza mieć mnie, I hope. Cannes po sezonie też ładnie wygląda. Nie wspominając o innych miejscach, innych miastach! Ileż ich jest! Tam właśnie... ja. Poza tym - koniecznie Budapest albowiem tam jest Istvan Kovacs! Michel Deguy - ponownie  no i pan Wacław Tkaczuk, któremu już bardzo dziekuje za rozmowę i poswięcony czas. A przede mną P. Ernest Bryl - mam nadzieję, że ma cierpliwośc do mojej kamery!

      Pani Dyrektor Agnieszcze Odorowicz dziękuję za rozsądek zdrowy, który mi wskazała :-)

       

      voila!

       

      https://www.youtube.com/watch?v=eDIaDS9HhMw

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 sierpnia 2014 20:33
  • poniedziałek, 21 lipca 2014
    • wpis z lipca

       

      pracuję i śpię. "Praca posiłek i sen" - jak spiewa Jacek Kleyff. Wizyty pelne wspomnień znajomych sprzed wielu lat. A potem znowu- pisanie, piasanie, czytanie wreszcie plan. czy to jest to, o co mi chodziło? niezupełnie, niezupełnie. jeszcze o coś ale - poczekajmy, dajmy czasowi - czas...

      CAŁY CZAS ZBIERAMY FUNDUSZE NA FILM KIRKUT !

       

      Zasnęlam w montażowni obok psiaki trzy Panny, było bardzo miło, o -to lubię! :-)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 lipca 2014 23:42
  • czwartek, 03 lipca 2014
    • Kirkut film

       

       

       

      Drodzy Przyjaciele, Czytelnicy mojego bloga !

      bardzo Wam dziękuję za Wasze piękne gesty, za listy i dobre słowa.

       

      Wielki Flaubert powiedziałby: Małgorzata zbłądziła...   nie sądziłam, że

       

      wkoło mnie aż tyle dobrych dusz, osób, które po prostu mi pomogą

       

      wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba.

       

       

      Jesteście - wspaniali ! 

       

       

       

       

       

      a

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 lipca 2014 00:22
  • piątek, 27 czerwca 2014
  • środa, 28 maja 2014
    • La grande bellezza

      "Wielkie piękno" - wspaniały film, genialny para-kicz, smutne prawdy życia podane na ekskluzywnej i pełnej piękna tacy. Olśniewające zjawisko, jak obraz. Wszystko mija, wszystko sie kończy, jesteśmy tu i teraz, czas nie jest sprzymierzeńcem, a piękno trwa, jest we wszystkim. Po takim filmie nie można już nic w fellinowej konwencji zrobić Niesłychane, jakże prawdziwe. bardzo też "męski" ten film, przez meżczyzn opowiadany ale animy wiele, o wiele. Piękno.

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      środa, 28 maja 2014 13:30
  • środa, 21 maja 2014
    • wpis majowy

      Myślę o osobach ważnych w moim życiu, pierwszych w nim. I o najważniejszych.

      Po godzinach medytacji, behawioralnej i kognitywnej i jakie tylko chcecie, wiem, że nigdy moim naturalnym stanem nie będzie stan samotności. Jestem - do ludzi. Nie poznam stanu nienawiści. Nie będę nigdy potrafiła cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia nawet, jeśli ten ktoś zrobił mi krzywdę. Choć uznam wtedy, że sprawiedliwości stało sie zadość i - zapomnę. Długo trzeba starać się, zeby zabić we mnie nadzieję. jeszcze nikomu się to nie udało.

      A ptaki za oknem - śpiewają.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      środa, 21 maja 2014 01:53
  • niedziela, 20 kwietnia 2014
  • sobota, 19 kwietnia 2014
    • Jan Karski w Łodzi... jedno ze wspomnień

       

      O sprawiedliwość, o wolność, o godność i jakość życia należy stale walczyć” –

      Jan Karski

       Spotkałam Jana Karskiego podczas Jego pobytu w Łodzi w 1996 roku. Chodziła za Nim, prawie krok w krok, ekipa filmowa ale w końcu i oni, pomimo wytrwałości swego szefa, przerywali rejestrację ale także kierował nimi takt i pewien rodzaj delikatności. Kamery były wyłączane, ekipa wycofywała się. Naprawdę nazywał się Jan Kozielewski. Działacz konspiracyjny podczas II WS. Kurier. „Zna języki, bywał w Europie, jest inteligentny, robi dobre wtażenie. No i ta Sodalicja Mariańska! Przecież byle kogo by do niej nie przyjęli (…) Dokumenty, które w formie mikrofilmu wiózł, zaspawane wewnątrz żelaznego klucza, miały porażającą wymowę. (…) Był m in długi raport o okrucieństwie i zbrodniach Niemców na Żydach. (…)Jesienia 1942 roku w Wlk. Brytanii opowiada o piekle, w którym był, o eksterminacji Żydów.(…) opisy mordów, obozów (…) Generał Sikorski postanawia przekazać „Raport Karskiego” rzadom Anglii i USA”.

      Jego raporty nie dotyczyły tylko sytuacji Zydów, to oczywiste.

      Otóż jednym z takich momentów jest ten, zabawne, ponieważ w części udokumentowany przez ekipe: wizyta Jana Karskiego w Gminie Żydowskiej mieszczącej się wtedy jeszcze przy ul. Zachodniej... Biedny to był skrawek budynku, biedny pokój modlitw... I Jan Karski wszedł do naszej bóżnicy, pobył, popatrzył, pokiwał głową, a jeszcze wtedy sporo Żydów w sile wieku wprawdzie ale żyło. Skromne to wszystko, co widział. Pozwolę sobie na dygresję: w tej skromności bóżnicy bywał nie tylko on, bywali np. Shlomo Carlebach, Robin Williams, Ben Kingsley. Siła w tej skromności. Napisze kiedyś o tych wizytach. Choć o Robinie Williamsie ukazal się tekst kilka dobrych lat temu w Midraszu.

      Wracając do wspomnień o „Kurierze” - pokój w Gminie - będący sekretariatem, w kuchni, dalej - w korytarzu cichy stukot naczyń niezmordowanej, cudownej sp pani Pietrzykowskiej... a Jan Karski, Symcha i ja siedzimy i gawędzimy. Mówi znowu o 68 roku. O tym, że pozostanie w tym kraju po Marcu było jest i pozostanie - bohaterstwem... najwyższej próby. Wprawdzie moja Matka, gdy te słowa odeń usłyszała zaczeła patrzeć przez chwilę w inna stronę, jak zawsze pełna dumy i godności. Wtedy patrzyłam na Nią bardzo uważnie i nigdy Jej reakcji nie zapomnę... To było na 4 lata przed Jej definitywnym odejściem i słowa nie znaczyły dla Niej już nic. Przeżyła getto, obóz, ukrywanie się, a potem uwierzyła i została oszukana. Rozumiem Ją. Rozumiał tez Karski.

      ...ten biedny pokój - wtedy – to wspomnienie skromnie intensywne - i my w nim... obok biały, kaflowy piec i wspaniałe biurko - jedyny mebel noszący ślady świetności przy którym, w moich wspomnieniach, siedział zawsze Ber Minc... przy drugim, zwykłym -Lejb Praszkier       i przy tym siedzieliśmy właśnie we trójkę...      

      W tym klimacie opowieści o żonie, pięknej kobiecie, o tańcu, o puderniczce, którą przy sobie nosiła... nie zapamiętałam, o co dokładnie chodziło. Duża, okrągła, srebrna. podarunek od Niego? Wysyłał Jej mnostwo kwiatow. Dlugo o nia sie staral, nie chciala go. Była Zydówką. Był jej drugim meżem. Byla slynna tancerka. Poznali sie w USA w 1969 roku.. Karski w tym czasie był wykładowca w Georgetown Uniwercity i dyplomatą. Jej pożegnalny koncert został wystawiony w lipcu 1990 roku.

       ...zamyślał się podczas opowiesci i nawet raz zgubił wątek. Patrzyłam na jego twarz, kiedy o niej mówił - musiał ją kochać dosłownie "bez czucia"... Odeszla tragicznie w roku 1992 popelniajac samobojstwo.

      Lektura obowiązkowa:w magazynie gazety Wyborczej tekst Aleksandry Klich „ Człowiek, który chciał zatrzymać Holocaust”. Korzystalam takze ze stron www.jankarski.org.pl/     www.centrumdialogu.com które polecam!

       

      Jan Karski

      Jan Karski z żoną

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      sobota, 19 kwietnia 2014 21:34
  • środa, 02 kwietnia 2014
  • poniedziałek, 24 marca 2014
    • Wiosennie

      Słuchanie suit edwarda Griega do Peer Gynta Ibsena, o każdej porze roku jest niewątpliwie poezją i tratwą piękna we wszechogarniającym chaosie turpizmu, że tak pretensjonalnie zakończe zdanie. Ale prawdziwie. Forma barocco. Neo.

      Spokój jest najczystszą formą szczęścia, piękna i Absolutu. zaraz będą strzelać wiosenne pąki schulzowa to iście pora. Pora Markownika czyli Księgi Zoharu czyli Księgi Blasku. Kabalistycznej, rzecz jasna.

      Teksty Tomasza Bocheńskiego np w Dialogu są coraz bardziej wspaniałe.

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 marca 2014 14:28