RSS
czwartek, 09 maja 2013

Dzień maksymalny, pogoda kosmiczna, planety wokoło wciąż, gwiazdy, ciepło, mlecze się wściekły tą żółcią, idioci zaczynają z kosiarkami sprawę znaną, kolejny rok majem i czerwcem przetacza się przed oczami i przez emocje i serca i tak dalej. Wczoraj ogromna dyskusja o tłumaczeniach, na przykład prozy i poezji Edgara Allana Poe przez Wyrzykowskiego, a jak przez Leśmiana to wygląda. geniusz Leśmiana, co można zrobić, żeby nmie "zniszczyć" autora tłumaczeniem, co zrobić, żeby mu dodać. Cytowanie Stachury, który brał sie za tłumaczenie Nerudy. Rozmowa o francuskim tłumaczeniu Pana tadeusza, że technicznie sprawne ale pozbawione ducha szlacheckiego, jaki tchnął poeta w swoje dzieło. Równiutko, bez zarzutu ale i bez ducha. Potem jeszcze i jeszcze.

Pewien ojciec spytał mnie, co sądzę o maturach z matematyki. Och Boże. Troche wyższy poziom niż polskiego, trzeba przyznać, no ale to nie to, nie to. Mam nadzieję, że ta matematyka zweryfikuje stan, w którym ci, którzy powinni pozostać w Pociejówkach - zostaną, nawet jeśli już urodzono ich w większych miastach, a ci, którzy naprawdę myślą, pójdą dalej i tego im zyczę z całego serca. Gdzie te równnania, które ja zdawałam. To już pewnie na studiach rozwiązują? Dla zabawy rozwiązałam sobie kilka zadań. Proszę nie interpretowac moich słów "o pochodzeniu" jako dyskwalifikujących kogokolwiek ale ja wychowałam się w domu, gdzie na taką rzecz bardzo, mimo wszystko, zwracano uwagę, i słusznie. A potem  Wojciech Has ze swoim opowiadaniem, jak to po wojnie zobaczył chłopa orzącego pole, i miał powiedzieć "oto własciwy człowiek na właściwym miejscu". ja jestem przeciwna stadnemu opuszczaniu terenów naturalnych dla takiego, czy takiej czyli wsi i miasteczka i przenoszeniu sie do miasta bo moze nawet uniwersytet skonczyć ale prostak pozostanie prostakiem (choćby w znaczeniu Księgi PrzemianI ching) i to się widzi i po twrazy i sposobie myślenia, i po sposobie dystrybucji tej wiedzy, którą udało sie zdobyć. Geny to zagadnienie, z którym nie możemy podejmować polemiki :-) I kubeł pełen ścieci na przykład zawsze będzie wystawiany w bloku przed drzwi, jak w chałupie byc może robiło się, taki custom, i tesknota za "mleczkiem prosto od krowy" pozostanie, a więc po cóz przenosic się? Tyle pożytecznego zrobić można w tamtych miejscach ! Poza tym ludzie prości, nie mylić z prostakami, bywają naprawdę porządnymi ludźmi, o przejrzystej, jak mówią niektórzy dzisiaj, "transparentnych" skalach wartości i dekalogach postępowania ale już słowa te - piszę z pewnym wahaniem.

Białe krzaki pełne drobnych kwiatuszków pachną niepokojąco, koty kontemplują żywot i to, co dookoła. Na razie zyczę pogody na niebie, w sercach i duszach.

08:53, mb_k
Link
wtorek, 07 maja 2013

Przejrzałam tzw "arkusz" nad którym pracowali młodzi ludzie podczas pisemnego egzaminu maturalnego. No nie ! przecież te zadania sprawdzają wręcz, czy mamy do-czynienia z osobą specjalnej troski czy w miarę normalną choć, przyznam nie bez żalu, prymitywną ! To jest egzamin maturalny??? Na podstawie tych wyników mali troglodyci dostają sie na studia??? Bardzo smutna refleksja. Byle matoł zda ten egzamin, taka jest prawda. A fakt ten przekłada się na drastyczne obniżenie poziomu studiów na uczelniach powszednich, napisałabym, nie elitarnych oczywiście.Żadnejgo sprawdzianu samodzielności, logiki, lotności myślenia ! Sprawdzian czy tekst jest czytany ze zrozumieniem. I to tekst niezwykle prosty ! Egzaminy ustne, i te "prezentacje" to także mały cyrk.

A więc Ministerstwo Oświaty - kształcicie durniów i nie można wam zarzucić, ze o tym nie wiecie, ponieważ poziom tych testów wyraźnie jest dowodem, że wiecie. Gdzie tam akcje "orzeł może" ... otóż obecnie drastycznie nie może i nie pomogą różowe baloniki, które zupełnie nie kojarzą sie ani z wiedzą, ani honorem, ani kompetencją, siłą charakteru, charakterem w ogóle... . Bez tych cech - nie ma orła a więc odrobinę logoki, jeżeli go nie ma, to jak może cokolwiek móc?

I ja sie dowiaduję, że do tego prymitywnego "egzaminu" maturzyści brali korepetycje... Na takie tematy odpowiadało się wyrwanym ze snu, po prostu, a nie jeszcze - "korki". Cóż to za - głowy? Przykre.

16:16, mb_k
Link
niedziela, 05 maja 2013

Kochani, ci wszyscy, którzy nie doceniacie muzyka owego, ja Wam tylko życzę jednej milionowej takiej miłości i aplauzu, jaki On ma na swoich koncertach, nawet jeśli to jest con mariacchi. (Może nawet - zwłaszcza?)

Mam takiego Znajomego, który nie cierpi, po prostu nie - może teraz cierpi?  - Paula McCartney'a i pamiętam także, że z okazji mojej egzaltacji dziecięcej i dziewczęcej w temacie - wyrzucił z okna siódmego (?) piętra płytę LP długogrająca, własną piersia i kieszenią zakupioną, zespołu The Beatles oświadczając, że nie będziemy słuchać tego pana ! To się nazywało "zrobić UFO z płyty". Ona pognała gdzieś hen, roztrzaskując się boleśnie pośród domostw, ech, a ja słuchałam rozśmieszona do łez beztroskich wszystkich możliwych epitetów jakie można było mu przykleić.

I ja, choć wklejanie tu przychodzi straszliwie trudno, wkleję McCartney'a z con mariacchi z roku 2012, a jeśli mi się to nie uda, to proszę (please, please me) wpisać sobie na portalu www.youtube.pl wiadome hasło i posłuchać publiczności. faktem jest, że obiektem muzycznej miłości jest piosenka Obladi oblada za którą nikt nie przepadał, łącznie ze mną, bo jednak dali tam z Lennonem razzle dazzle niezłego ale - ostała się bo takie czasy. Zachęcam, naprawdę, zachęcam. To jest miłość - absolutnie niesamowita, trwajaca chwilę ale też dawka taka, że WYSTARCZY !

Nie chcielibyście, żeby Was tak kochano? Kilkanaście sekund, dziesięć minut ale taką miłością jakiej nigdy i nikt Wam nie da, to niesamowite uczucie musi być.

Ciekawe, jak bilety sobie sie mają na ten koncert, co to ja nań wybieram się.

Dobrego tygodnia, szawua tov. Mnie bardzo potrzeba takich życzeń, wiec jeśli dobrnęliście Państwo do tego momentu, tu i teraz, to życzcie mi także dobrego jako i ja Wam.

Mam przed sobą sesję gigant i wszelkie dobre życzenia mile widziane. Nie muzyczną, niestety, ale - jak mawiał Czechow usty swoich bohaterów: czy to nie wszystko jedno?

:-)

ps. Wszakże pierwsze "UFO" z płyty uczynił mój brat Bogusław, kiedy powodowana stadnym zachwytem żeńskiej części mojej klasy szkoły podstawowje zakupiłam płytę zespołu Abba. I tu natychmiast, kiedy została zauważona, poleciała sobie w tereny ulicy Narutowicza, tam, gdzie obecnie hotel Centrum dogorywa. Moje gusta muzyczne zostały ukształtowane. Natychmiast podwójna kuracja: Led zeppelin, Ten years After, Janis Joplin oraz Jimiego. Dołożono Black Sabbath ale ja już nie mogłam, a więc przy polskim zespole Breackout i SBB. Dwa dozwolone polskie zespoły, reszta dla "kłosostwa" - tak mówiono. Jeszcze grupa Ossian ale ja tego wtedy nie rozumiałam, tej muzy. No więc dzięki moim Braciom oraz Znajomym, moje muzyczne potyczki zostały rozstrzygnięte. Fajne czasy.

ps2. Idąc lelum polelum wspomnieniami, uczennica godna swoich nauczycieli ! kiedy jeden z braci, w pomroczności jasnej (odbywał służbę wojskową przymusowo) zaczął grac na gitarze podłączonej do tzw "piecyka" - wiadomo, o co chodzi - fragment jakiegoś świństwa grupy Kiss, podobno wpadłam do mieszkania, do pokoju, wyrwałam kable i miałam wrzasnąć "nie będziesz takich kłosów ..." i tu nastąpiły słowa ogólnie uznane za nieparlamentarne choć - w parlamencie gorsze słowa padają, heh. <joke> Śmiejemy się z tych sytuacji do dnia dzisiajszego, fajnie. Wiem, już pisałam. Nigdy nie-za-wiele. Odlatuje znowu w Stachurę (film, bo film) i - hasta manana.

00:18, mb_k
Link
czwartek, 02 maja 2013

Jednak jestem potęga. Może ktoś powie, pomyśli lisem, że jestem nieskromna. Nie, tak nie jest. Jestem po prostu świadoma tego co potrafię, a czego nie umiem i nie jest mi to, czego nie umiem do niczego potrzebne bo gdyby było, nauczyłabym się tego czegoś.

Przesłuchałam wszystkie taśmy z rozmowami Edwarda S., oraz ZNALAZŁAM moje z Witkiem R., i trzeba to technicznie udoskonalić. Nie ma z tym problemu.

Listy do mnie Witka R., (ogromna ilość) należałoby rozczytać ponownie i przepisać, a potem oddać do Muzeum Literatury bo są one źródłem fenomenalnej intuicji poetyckiej, niesamowitego kunsztu słowa, wiedzy w temacie Edwarda i emocji, których odeń nie potrafiłam czy nie chciałam zwyczajnie - przyjąć. Ale pióro jest.

Piszę, siedząc na tarasie choć zimno niebywale ale mam polar i zaraz ide do łoża zwanego kończąc (zawartość) kielich wypełniony rubinowym geniuszem smaku i mocy.

Patrzę na budynek obserwatorium, niebywałe to wszystko, dzień i noc, nadzieje spełnione, niespełnione, podeptane, emocje, oczekiwania radosne i smutne, obecność czyjaś dojmująca i nieobecność nieznośna, praca, skupienie, niemożliwość skupienia, niedomagania, choroby, unieruchomienia, cud podnoszenia się jako Feniks z popiołów, nieoczywistość pełnej sprawności, a potem powracająca ona i kolejny cud, i znowu, znowu, pisanie, czytanie, wszystko "w natchnieniu" i własnym drogocennym czasem płacąc jak krwią - za wszystko, co robimy, każdą minutą i sekundą poświęconą czemuś lub komuś...  i wybór trafny lub nie, bolesne rozstrzygnięcia lub radosne...  to jest moja teoria i praktyka fenomenu "całej jaskrawości".

 

 

00:52, mb_k
Link
niedziela, 28 kwietnia 2013

Jestem pod wrażeniem zwanym wieczoru lag ba omer i pięknej gorzałeczki, któą degustowaliśmy. I tak mnie wzięło. Dwa ważne koncerty, na których będę zresztą: jeden Eric Clapton w Łodzi i drugi koncert - Paul McCartney w Warszawie. I HOPE OF DELIVERANCE po prostu jak Pirke Avot dla mnie. Bardzo ważny, prosty tekst. najważniejsze teksty są proste. Mam tę nadzieję na uwolnienie from the darkness that... Bardzo ważny i ciekawy "powrót" bardzo ważnego dla mnie człowieka Davida Bowie i jego muza. Troche się boję ale pewnie niesłusznie.

Poznam obydwu. Przez znajomości, oczywiście. Spotkanie z Paullem McCartneyem to będzie dla mnie potęga. Kochałam się w nim na zabój, będąc 15 letnim dzieckiem.

Hope of deliverance.

I will understand....

00:04, mb_k
Link
czwartek, 25 kwietnia 2013

 

Wpłacajmy, dawajmy, róbmy, co możemy. Ten przekaz jest silny siłą tornada. Chore, mądre dzieci. Mądrością choroby jaką przeszły, przechodzą. już nic nie można, nie da sie zrobić, zeby żyć mogły dalej i dalej. Spełnijmy choć jedno marzenie.

Bo jutro ich tu nie będzie.

 

Fundacja Warszawskie Hospicjum dla Dzieci

 

00:37, mb_k
Link
czwartek, 11 kwietnia 2013

 

"Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się - znaczy: nigdy nie zaczęło się. Gdyby prawdziwie się zaczeło, nie skończyłoby się. (...) Cokolwiek prawdziwie się zaczyna - nigdy się nie kończy"

Edward Stachura  Fabula rasa i wypowiedzi rozproszone.

 

 

 

 

 

Słucham rozmów Stachury z jego rodzicami i moimi, i - zaiste - piękna rzecz się dzieje. Dzisiaj byłam u Sławka, lekarza nad lekarzami, krew, prześwietlenie, badanie, katar jakby mniejszy. Czytam też Alberta Camus - o istocie buntu.

 

"Konczę dzień, jak zwykle, w obliczu morza, tego wieczora pełnego przepychu w świetle księżyca, który na powolnej fali zapisuje arabskie znaki fosforyzującymi kreskami. Niebo i wody nigdy się nie kończą. W jak dobrym towarzystwie przebywa smutek !" A.Camus

Piękno.

23:31, mb_k
Link

Pracowity czas przygotowań do rejestracji filmowej 70 Rocznicy Powstania w Getcie warszawskim. Program wypełniony przejmującymi wydarzeniami, które po prostu TRZEBA zarejestrować, zapamiętać, zatrzymać je na taśmie. W tym wszystkim dziennikarskie historie, akredytacje do pałacu prezydenckiego, wypełnianie dokumentów, przygotowywanie tematów, o których chciałabym porozmawiać. To bardzo ważne, istotne, co powie Prezydent Komorowski, dla nas polskich Żydów, dla widzów, dla nas wszystkich.

Ostatnie chwile składania wniosków do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, na najbliższą sesję, ja z pisaniem treatmentu dosłownie w lesie bo brak czasu, telefony i telefony, a na to - przeziębienie wyjątkowo przykre, choroby wokoło - przyjaciół, znajomych, wszyscy mówią: musisz "wyleżeć" przeziębienie, nie za bardzo mogę, choc rejestracja odcinka tvp nie odbyła się, nie dałam rady - przepraszam, będzie powtórka programu. Antybiotyk i drakońskie dawki witaminy c. Urlop nie wiadomo kiedy. Chciałabym w maju na kilka dni wyskoczyć do Cannes, po prostu dla oddechu, zobaczyc ułamek festiwalu chociażby. Nic na to nie wskazuje.

Czekam na słoneczne dni.

00:28, mb_k
Link
środa, 03 kwietnia 2013

W dniu dzisiejszym odbyła się emisja 50 minutowego programu "Modlitwy rabina Loewe z Pragi", w którym wzięli udział rabin Boaz Pash i Symcha Keller, program rejestrowany był w łódzkiej synagodze Reichera przy ulicy Rewolucji 1905 roku.

W imieniu swoim i wszystkich, którzy brali udział w tym przedsiewzieciu - bardzo, bardzo dziękuję.

Dziękuję Państwu, którzy odnajdujecie numer telefonu Fundacji, i wyrażacie swoje opinie wprost do mnie lub piszecie na adres podawany kiedyś, hen, na zakończenie programu, adres e-mailowy szmaisrael@wp.pl DZIĘKUJEMY za dobre słowa.

Dzisiaj wydrukowałam częśc listów od Państwa, żeby pokazać na przykład naszemu szanownemu Panu Ministrowi, który - oprócz faktu życzliwości wobec programu, umiarkowanej ekonomicznej, co przekłada sie na jakość programów, z którymi borykamy sie niejednokrotnie dosłownie stając na głowie, robiąc wiele dla tego programu -  wolontaryjnie - a więc żeby udowodnić też - że warto "pochylic się" nad problemem i na przykład założyć konto mailowe w domenie tvp.pl i umieścić najnowsze odcinki programu - na portalu telewizji. Człowiek jest tylko człowiekiem, a są tacy, którzy jeśli nie zobaczą to nie uwierzą i też nie mamy do nich pretensji.

Dziękuję wszystkim, którzy nie bacząc na porę, przyjeżdżają, pomagają, siedzą z nami długo przy stole montażowym, skądś, gdzieś "wytrzaskują" odpowiednią oprawę muzyczną ponieważ ja także jestem tylko człowiekiem, i na przykład przy 16-tej godzinie montażu - padam - staramy się, dopieszczamy - i Wam szczególnie, którzy nie jesteście wymieniami z imienia i nazwiska w "tyłówce" - DZIĘKUJĘ !

Staramy się, aby taki stan rzeczy zmienił się i przesyłamy pozdrowienia Miinistrowi Kultury oraz Ministrowi Administracji i Cyfryzacji - bardzo charmante - jednak nie pozbawione czujnego błysku w oku.

Natychmiast znikam szykować scenografię do kolejnego odcinka na który już zapraszam - trzecia środa miesiąca - godziny okołopołudniowe - "Kobiety świętych Ksiąg" - nasi goście rozmawiać będą o postawach i uległych i buntowniczych i bojowych.

Za oknem coś bardzo dziwnego, zima, wiejba, z dachów śnieg porywany przez wiatr, bociany już nie zdziwione ale przerazone, mlode dziki jeszcze nie znają życia ale już się ono do nich drastycznie dobiera, zupełnie wstrząsająca ta historia o wypadku dzikiej młodej mamy, potrąconej przez samochód, doszła do szosy w poszukiwaniu pożywienia, jedno małe zginęło na miejscu, drugie udało się uratować, ona sama poturbowana ale - jest.

Na wiosnę trzeba podobno jeszcze poczekać, tymczasem znowu wszyscy zakasłani. ja dzisiaj zaproponowałam, aby przyśpieszyć ją poprzez wyjście Jej na przeciw, czyli wyjazd w wiadomą stronę.

Literówki niesłychane, przepraszam, pisze od razu, a vista w znaczeniu nie dosłownym lecz muzycznym a telefon dzwoniiiiii bo dxwięk, wycieczka z Israela i trzeba nagrać tzw "gwary" do filmu !

ukłony zatem !

 

ps.Żart: kupuje polski turysta w amerykańskim sklepie radio. Właścicielem jest Żyd, przekonany, ze w Polsce mieszkają tylko antysemici. Turysta pyta a czy to radio będzie grało w Polsce? A kupiec odpowiada: A co ono nie ma grać w Polsce ! Czy ono będzie wiedziało, gdzie jest? ono wszędzie zagra ;-) Cudne !

20:33, mb_k
Link
poniedziałek, 25 marca 2013

 Ma nisztana ha layla haze - pyta podczas dzisiejszej wieczerzy najmłodszy uczestnik sederu, "czym różni się ta noc od innych nocy"... słynne cztery pytania. I odpowiedzi: Niewolnikami bylismy w Micraim...

Pamietam wiele tych wieczorów. jeszcze na ulicy Zachodniej, chodzilismy... byli: błogosławionej pamieci panowie Praszkier, Minc, Fajngold, Radzyński, Gurfinkiel, Goldbergowie, Tomek Zajdeman, Izaak Bursztyn, Stołowicz, Susek z Krysią, oczywiscie mecenas Nadel, pan Pomorski, wielki przyjaciel mojej bp Mamy, prof. Luba Jutkiewicz, Woźniak, Lotterspiegel Efroim....mnóstwo osób, których nie zliczę, ciasno było, wilgoć ale bylismy razem. Jedliśmy gorzkie zioła moczac w solonej wodzie na pamiątkę goryczy niewolnictwa. Potem uczta.  Razem. To piekne słowo. Jachad.

Mama robiła rosól z kulkami macowymi, i makaron własnej roboty... Ojciec był z boku, patrzył, milczał, przypominał sobie seder w Piotrkowskim getcie - z matką i bratem.

Były sedery w Nowym Jorku i Israelu. Był jeden w Amsterdamie. Mnóstwo tu, w Polsce. Zachodnia, potem Pomorska.

 Hag Pesach kaszer ve sameach !

Koszernych, radosnych i spokojnych świat !

Obyśmy wreszcie wyszli raz na zawsze z Egiptu i dziwnymi ściażkami podejrzanych labiryntów nie wracali nawet w okolice, czego życzę Państwu i sobie !

 

14:51, mb_k
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5