Blog Małgorzaty Burzyńskiej-Keller

Wpisy

  • środa, 01 lipca 2015
    • Edward Stachura

      



      Z nią będziesz szczęśliwszy,           
      Dużo szczęśliwszy będziesz z nią.    
      Ja, cóż -                                    
      Włóczęga, niespokojny duch,

      Ze mną można tylko

      Pójść na wrzosowisko

      I zapomnieć wszystko.                     

      Jaka epoka, jaki wiek,                
      Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień    
      I jaka godzina                            
      Kończy się                                  
      A jaka zaczyna...

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      środa, 01 lipca 2015 21:15
  • piątek, 26 czerwca 2015
    • Info

       

      Wkrótce, o ile sprawy nie potoczą się tak, jak powinny, pojawi sie na blogu ważna informacja, tak więc zapraszam.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      piątek, 26 czerwca 2015 14:28
  • środa, 24 czerwca 2015
    • ohyda trawienia

       

       

       

      Po co jest blog? Po to aby kreować się? przeglądać w słowach. Ja tak nie chcę. Wiem, że "wystawiam się" - ale co - jeśli nie prawda.

       

       

       

      Zły dzień. Straszliwy atak demonów, demona pustki głównie. Zaprzeczono sensowi połowie mojego życia. Pogodzić się, Nie godzić. Do jasnej cholery, jak można strawić kamień?

       

       

       PS

      Na koniec przypowieść o filiżance świeżej, gorącej czekolady w pianką. Filiżanka bardzo zwykła ale jakaż zawartość świeża i już dojrzała! Wypiłam ją, piankę zjadłam. Zostało na dnie kilka kryształków nierozpuszczonej czekolady w "grulkach" i dwa kwyształki cukru - jeśli znalazł się na to amator na hm… pozostałość, to nie mogę odmówić. Chyba, że o filiżankę chodzi, nie o ducha, to też proszę, nie ma w niej nic dla czego chciałabym ją sobie pozostawić. Po prostu nigdy nie pozna się smaku wypitego przez kogoś nektaru. Tak już jest…. :-) :-) :-)

       

      Kumpel, niejaki Bogdan K., miał sytuację podobną ale on po prostu powiedział do amatorki, o kobietę wtedy chodziło : nie jestem zbieraczem pustych butelek…. mniej wyrafinowanie ale, do kroćset niesłychanie plastycznie. I tyle mam, wampiry moje, do powiedzenia w tej sprawie. Bo wiem, że niewielki procent wchodzących tu, to ciekawość krwi. A gówno, (kolokwializm licentia poetica) kochani - jak powiedział Nikodem Dyzma!

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      środa, 24 czerwca 2015 12:27
  • wtorek, 23 czerwca 2015
    • Wpis bez tytułu

       

      Wczoraj zrobiłam truskawkowy kompot, dodałam wanilii i goździków. Niesłychany był. A potem zamieniłam na niezłe wino, oczywiście szczep Shiraz, który lubię. Z pomarańczą, taka sangria. Wczoraj nie padało i siedziałam w altanie, jeszcze nie była to pora komarów itd zresztą opanowałam w miarę system i przestały się mnie czepiać… no i pisalam. Piszę odręcznie, zapomniałam pióra, ulubionego, prezent od bp Zbyszka Jahorskiego, który nie robił byle-jakich prezentów, no więc bez pióra też można. Udała mi sie dzisiaj fraza.

      Obejrzałam też wczoraj wieczorem "Aktorkę" film Marii Konwickiej o Elżbiecie Czyżewskiej. Znakomity. Konstrukcyjnie wyważony, opowiedziana Jej historia przez Amerykę, Nowy Jork. 

      Szykuje się ładne spotkanie w Warszawie. Wkrótce. A film, obejrzyjcie, na razie to była premiera ale "Aktorka" - trzeba obejrzeć!

       

      Powiedziano mi, przy okazji filmu o Stachurze, że scena z filmu "Godziny" w której ten chłopiec, ten mężczyzna w jednej chwili z fotela - znika za oknem, jest jedną z dróg interpretacji stachurowej kraweżności poezji i życia i jego zakończenia. Nie wydaje mi się. Może być kilka miligramow. Może być - tryb przypuszczający. Nie uważam.

      Zastanawiam się. Do miłego.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 czerwca 2015 20:46
  • piątek, 19 czerwca 2015
    • chupa chups

       

      Pierwszy rozdział mojej książki właśnie zakończony. Dopiero pierwszy. A jest co wspominać w moim żydowskim życiu i jest kogo. Teraz będę pisała po prostu, a vista, a potem będę montować wszystko, segregować, wyrzucać, moderować. Na jesieni powinna byc gotowa.

      Podsumowanie mojego 25 - lecia.

      Tytuł książki - na razie w fazie "burzy mózgów".

      Dziękuję za listy. I za fotel.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      piątek, 19 czerwca 2015 00:48
  • poniedziałek, 15 czerwca 2015
    • Singer z Biłgoraja

      dziękuję Państwu za listy!!!

       

       

      https://www.facebook.com/events/1599471846968291/

       

      SERDECZNIE ZAPRASZAMY

      REALIZACJA MAŁGORZATA BURZYŃSKA-KELLER

      ZDJECIA DOROTA NOWAKOWSKA

      DŹWIĘK WOJTEK NOWAKOWSKI

      MONTAZ MONIKA ZAWADZKA

       

      KIEROWNIK PRODUKCJI ELZBIETA MINIAK

       

      17 CZERWCA PROGRAM II TVP GODZINA 06.50

       

       

      i tak dalej …. zapraszamy!

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 czerwca 2015 03:28
  • sobota, 13 czerwca 2015
    • non omnis moriar

       

       

      ...wczoraj zrobiło się tak źle, jak dawno nie było. Dostałam wiadomość via telefon o Bliskiej mi osobie taką, jak niszczycielska strzała. A nie byłam przygotowana. Robiłam drobne zakupy w markecie i nagle. Jak wąż z zielonej trawy, wysunął się język, ukąsił i schował. Ukąsił bardzo boleśnie, śmiertelnie. Trzymałam torbę w ręku i siatkę, usiadłam i płakało się cicho, a ludzie mijali i nie przyglądali się, jak  bywa, mijali ze zrozumieniem. Tak mi się wydawało. Siatkę zgubiłam, nie wiem, gdzie. Nie ważne. …tylko gryźć twarde metale jak pisał Stachura. Kto cieszy się, ten liliput. Kto ciekawski - tego taka już dola. 

      Czytajcie i milczcie,proszę. Nie pytajcie czy Malgosi ktoś umarł? Kto?

      Albo : po co o tym napisała. Bo chciała i tak będzie w moim życiu jak ja chcę, a nie jak ktoś chce! Napisałam wszystko to, co chciałam, aby było napisane. W tym blogu jest licznik na zapleczu, jak pewnie w każdym, wyświetla się miesięcznie około 20 000 wejść więc wiem, że blog jest przez Państwa czytany, nawet gdy piszę rzadko.

      Ptaki śpiewają nadal, rozpoczął się dzień.

      Nie oceniajmy.

      Nie wydawajmy wyroków za życia bo to prowadzi do śmieszności.

      Możemy się już nigdy nie spotkać, przyjaciele, znajomi, rodzice, matka z synem, córką ojcowie. Prawdopodobnie jest to jedyna szansa - teraz. Nie oceniajcie, ja nie oceniam.

      Im głębiej w życie, tym mniej egzaltacji i oceniania, zrywania, żądania. To zielone uczucia, niedojrzałe. One miną, kiedy wyjdzie się z puchu asekuracji, jaką się do pewnego czasu ma: jest się "pionkiem" krytym, a nie samotnym na szachownicy. Są rodzice, bliscy, jest dom, jest - wszystko. Można od kogoś żądać. A wyobraź sobie, że nie masz nikogo, od kogo mógłbyś człowieku czegokolwiek żądać. I co wtedy? 

      "Rozważajcie w łożach waszych w sercach waszych i miczcie. Sela"

      Utrata jest czymś najbardziej bolesnym ,co ma nam tu i teraz ta przestrzeń do zaoferowania.

       

       

      Akurat wtedy gdy temperament Przyjaciela okazał się zmienił się w niewybrednego psa z trawnika… zbieracza PUSTYCH BUTELEK … heh. który swoją dziką animalną chuć chce przybrać w kabałe… żałosny on i ona, jakże żałośni. I śmieszni. Z was się śmieję. Ja. 

       

      Ale miło. O Bossaku.  Fajnie.

       

       

      http://www.rp.pl/artykul/1156429.html

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      sobota, 13 czerwca 2015 07:04
  • czwartek, 11 czerwca 2015
    • odnajdywanie

       

      Noc, że tylko kręcić głową, jak pisał Jeden. Całe niebo. Od wschodu do zachodu wszystkich planet - przestrzeń wybita gwiazdami, niezgłębiona ilość. Stoję. Milczę. I palę sobie papierosa bo to jest najlepsza puenta tej tu i teraz - chwili. Elu v’elu divrei elohim chayim… 

      O Poecie film własnie, mam nadzieję, rozpocznę, MAM NADZIEJĘ, POWTARZAM ALE ONA ZAWODZI FAŁSZYWIE OSTATNIO.  Caps włączył się nieprzypadkowo - przypadkowo.

      Ale przedtem jest Ukraina cudowna. Pamiętam naszą, moją pierwszą wyprawe " w stepy' - po śmierci Tatki, bo już nie mogłam, dusiłam się, Mama, Has, potem ukochany Michał, potem Tatko, dławiłąm się i S., mnie zrozumiał, a więc: Teresa, Ewa, Dzidek, ja i Darek - wyruszyliśmy! Jeszcze razem z Symche ślęczeliśmy nad mapą i coraz dalej, coraz dalej. Planowaliśmy trasę, on pozostał na szańcu gminnym ale wspierał mnie genialnie, telefonicznie, duchowo, mistycznie, a na deser, przed przyjazdem powiedział mi o prezencie, cudownym jaki miał dla mnie, czekał prezent nad prezentami. On mnie rozumiał, jak ja jego góry co mu z nimi walczyć każe...

      Wspominamy te "wyprawe krymska" wszyscy, którzy się wybraliśmy i nigdy jej nie zapomnimy. Nikt z osób, któŸe brały w niej udział - nie zapomniał. Wiem. Pognaliśmy "vanem" przez Drohobycz, Truskavets, Humań, Kamieniec Podolski, Czerniowce i tak dalej, do międzyboża, a stamtąd - do Odessy i na Mołdawankę i Lanżeron Babla genialnego, na cześć Benii Krzyka. Wtedy właściwie mieliśmy wracać, ja bębniłam do S., bowiem trafiliśmy na uroczystość mafijną w restauracji i dużo opowiadać. Po dwóch dniach, ja - kierownik podróży, duch sprawczy czyli "Ewa, Teresa, pojedziesz ze mną na Ukrainę? kiedy? Za trzy dni!" I wszyscy się zebrali. Teresa jeczała: ja nie mogę, nie mogę i wymieniła wszystkie możliwe złe samopoczucia, jakie przewidywała, że mogą się tam wydarzyć. wzięłam walizę leków. NIC nie było potrzebne przez dwa tygodnie aż do powrotu, nieszczęsnego.

      W Odessie zarządziłam wyrawę na Krym bo jeśli jesteśmy już tak blisko, TO ZUPEŁNIE JAK być w rzymie i nie odwiedzic Watykanu. Ruszyliśmy : Simferopol, Sewastopol, GORA KRYMSKA (zakrętym co trzy metry pod katem 360 stopni! prośba Darka, zapłakanego ze śmiechu, żeby Dzidek przestał mówic bo sie rozbijemy, bo on już nie daje rady)EWA, PAMIĘTASZ? TERESA, DZIDEK, DAREK! NO I JAŁTA GDZIE wszyscy w końcu przed słynnym miejscem podpisywania - przewróciliśmy się na marmury czarne ze śmiechu słysząc spokojną dywagację Dzidka o "sztywnym palu Azji" ja już nie pamiętam ale przewróciliśmy się ze śmiechu. Dwa tygodnie smiania się i beztroski w stepach.Niech nam zazdroszczą ci, którzy z nami nie byli, jest czego. Właściwie to nie spaliśmy. Szkoda było. Po powrocie wszyscy spali tydzien bity tydzień, odsypiali.

      Dziś już nie ma w znanym miejscu tych ludzi, którym opowiadaliśmy, co się wydarzyło bo odeszli nasi najprawdziwsi i najstarsi. Jak mesje Fajngold słuchał! Radzyński, Woźniak! Lotterspiegel! jak mecenas Nadel! "Doktorowa" czyli Mira Abramczyk - tylko S., - jak podkreślała mógł tak do Niej mówić. TYLKO! Powtarzała. Ona jest. Janek i Lili - są. Jak dobrze. 

      Ale teraz wyruszam ze sprzętem, Ekipą. Do Doniecka poniesie ale to już tylko mnie, Ekipa wróci do kraju z materiałem. Mam tam coś do załatwienia. 

      Przypominam, że 17-go czerwca o 6.50 PROGRAM W DWÓJCE o Biłgoraju, mieście Izaaka Bashevisa Singera, o osobie, którŸa zainicjowała stanie sie cudu i to się jeszcze nie skonczyło, dopiero zaczeło!

      Pierwsza synagoga wybudowana w Polsce od czasu Wojny II Swiatowej. Z rabinem Michaelem Schudrichem, który wmurował kilka lat temu ale niewiele, może trzy? kamień węgielny - synagoga już stoi. Jeszcze nie do konca gotowa - zobaczcie. I popatrzcie na tę dziewczynę, którą znalazłam pośród lasów, jaka twarz, jaki głos. To jest bardzo trudna pieśń, pieśni, jakich się nauczyła w kilka kwadransów. "Haben Yakir li Ephraim"

      Talent!

       Magdalena, dziękuje Ci.

       All rights reserved Magdalena Małysa

      "Ja czerw,

      ja rab,

      ja car -

      ja - Boh !" ;-)

       

      i - kto pamięta? - 

      "My to nie wiem, co chcemy

      ale ja bym się tak narodził

      z ptaków ostatni raz …(…)"

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 czerwca 2015 22:20
  • środa, 20 maja 2015
  • niedziela, 10 maja 2015
    • no i jak tu nie jechać...

      Do tytułu zainspirowała mnie piosenka z - oczywiście "Kabaretu Starszych Panów"...

      https://www.youtube.com/watch?v=MddOKfKKPPc

       

       

      Przygotowania do wyprawy do Międzyboża, Berdyczowa, a potem ja sama do - Doniecka. Pozostała tam grupa Żydów, którzy są. Są! Niesłychane, warto ich poznać.

      " Nie ma nic bez ryzyka, tylko widz go unika, a kto chce być wewnątrz zdarzeń musi zyc wciąż z bagażem (…) no bo jak tu nie jechać, kiedy dal oczy wabi…. 

      Fotografie z komputera taka mini opowieść o Międzybożu.

       

      Ohel Baal Szem Tova

      i tak dalej. Cudownie jest, powietrze jest.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mb_k
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 maja 2015 15:25