RSS
środa, 02 kwietnia 2014

Zapewniam :-)

http://www.youtube.com/watch?v=ZFQawwYgwg4

"...a potwarcy niech nie maja nadziei..." jak napisano w naszej Księdze.

23:00, mb_k
Link
poniedziałek, 24 marca 2014

Słuchanie suit edwarda Griega do Peer Gynta Ibsena, o każdej porze roku jest niewątpliwie poezją i tratwą piękna we wszechogarniającym chaosie turpizmu, że tak pretensjonalnie zakończe zdanie. Ale prawdziwie. Forma barocco. Neo.

Spokój jest najczystszą formą szczęścia, piękna i Absolutu. zaraz będą strzelać wiosenne pąki schulzowa to iście pora. Pora Markownika czyli Księgi Zoharu czyli Księgi Blasku. Kabalistycznej, rzecz jasna.

Teksty Tomasza Bocheńskiego np w Dialogu są coraz bardziej wspaniałe.

 

14:28, mb_k
Link
niedziela, 16 marca 2014

 

Zapraszam serdecznie

19 marca, godzina poraniona czyli wczesna poranna i nowenna

 6.30 O MISTYCE GÓR z Michałem Jagiełło rozmawia Symcha Keller

2 program TVP.SA

Obiecuje powtórki w TvPOLONIA

Polecam także biezący numer pisma Medytacja - z moim wspomnieniem o reb Shlomo Carlebachu.

Pozdrowienia :-)))) 

21:33, mb_k
Link
poniedziałek, 10 marca 2014

Od pewnego czasu po prostu świetnie czuję się "w podróżach" i w hotelach. Natychmiast stwarzam miejsce dla siebie, adaptuję i oswajam przestrzeń. Inaczej - oczywista sprawa, sądzę - myślę, inaczej się czuję, nabieram innej perspektywy, takiej troche "de novo".

Mieszkam tu i teraz albowiem mieszkanie jest odświeżane, remontowane, odkurzane, kobierce, srebra i kryształy - rozstawiane inaczej, chińskie wazy z epoki Ming - zmieniają miejsce, patery zakozone z Wersalu - czyszczone są sodą i solą... obrazy Caravaggia, Cranacha Młodszego i starszego, Renoira i tak dalej - pieszczone są poczciwym Pronto ... :-)

Remont to jest mityczna i mistyczna sprawa, ciaglej uwagi, nowe drzwi, trzeba zamek do nich i trach! juz po nowych drzwiach poniewaz poczciwy i chcacy dobrze partacz je zniszczyl i takich sytacji - multum - dlatego nalezy przed snem przecztac choc pare zdan albo Kantora albo Schulza aby wrocily proporcje.

W hotelu, w którym ja,  jest milo choc wszystko jest na takie tymczasowe... poeta Gałczyński i jego poczucie humoru triumfuje: telewizor jest ale bez anteny więc programów zero, lodowka jest ale bardziej grzeje niż cokolwiek innego, kabina prysznicowa jest ale woda nie splywa, sygnal internetowy jest ale znowu medytacyjnie laduja sie strony, a dyrektora nie ma albo w przelocie i bez namysłu. Za to jest przemila pani w recepcji i kwiaty od pana Edwarda Lubaszenki no i zegar przez okno widziany tak, że nie potrzeba budzika. I Michel Deguy duchem króluje, a potem i spotkania, wizyty w moim pokoju, także nowych wreszcie znajomych, snieznobiale reczniki, mila pani Kasia, urok miejsca godzien starozytnosci, i klimat.

Mam roboty dla armii osob piszacych, zaleglosci :szkolno+doktoranckie+scenariuszowo+treatmentowe tudziez czytelnicze i naprawde nie moge narzekac. W Sobotę po szabasie Purim i znakomicie, ad lo jada. Upijemy się na wesoło.

Jest dobrze! - mówię i piszę. Bylo dobrze, jest dobrze, bedzie dobrze jak mawial Ismach Isruel. I powiedzmy: umejn.

Borderline sie pisze, tak, jak się żyje. Mimo wzystko.

Dzieki Leszku! :-)

19:27, mb_k
Link
wtorek, 11 lutego 2014

Tyle definitywnych odejść ostatnio - profesor Jerzy Woźniak. Fantastyczny profesor i człowiek. Bliżej jeszcze z tymi, ze Szkoły, którzy pozostali. Cały czas piszę i jakkolwiek jest to czas nieznośny - jednocześnie w jakiś fajny sposób szczęśliwy.

Wokoło głupieją ludzie, znajomi stają się byłymi znajomymi, nagle takiemu albo takiej strzela palma, i - co można zrobić oprócz współczucia im? Na szczęście ten wirus nie dotyka tych - ze Szkoły.

Ostatnie zajęcia po prostu - bezbłędne! Osiem godzin z antybiotykiem w tle. I mniejsze zmęczenie aniżeli rozmowa ze "znajomą". Padasz człowieku z nóg po kwadransie. O czym, na Boga Ojca, o czym rozmawiać?! Pozostaje biernie słuchać obserwując coraz uważniej czubki własnych butów Manolo Blahnik ;-)

Idę czytać Torańską. Taka fraza, takie rytmy, że ech.

00:09, mb_k
Link
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od wczoraj pod ogromnym wrażeniem słów. Ogromnym !

Chodorkowski przyznał, że nie wierzył, iż kiedykolwiek wyjdzie na wolność. Jak ujawnił, żyje zgodnie z zasadą "w nic nie wierzyć, niczego się nie bać, niczego nie żądać". To zapobiega rozczarowaniom - wyjaśnił.

19:28, mb_k
Link
piątek, 24 stycznia 2014

Chodząc ulicami, wdychając zapach węgla co w powietrzu, chłonąc niesamowitość banału, szepczę frazy Pintera, a szczególnie tę "nie znosze kiedy cichnie" i myśle sobie o Grochowiaku i jego dzisiejszym dniu urodzinowym. "Kaprysy Łazarza" no i "Chłopcy" słuchowisko i kongenialny film telewizyjny z genialną, niepowtarzalną obsadą. To na miarę Malraux. Wzór z Sevres. Tylko kiwać głową w zachwyceniu tekstem i wykonaniem !

Biada tym, którzy nie czytają albowiem spłoną na ogniskach bezwiedzy, bezmyślności...

Wczotaj magia zabłysła, zjawiła się ze świata moja mała przyjaciołka z która biegałyśmy po podwórku i grałyśmy w gumę - potrzebne trzy osoby - na kostach dwóch napiąte owa guma i skacze się wiążąc stopami te dwie równoległe gumowe wstęgi, skacząc, ach ! Tajemnice piwnic, warsztatów fotograficznych, pedzenie przed siebie na pierwszym rowerku (z kijkiem z tyłu i dwoma dodatkowymi małymi kółkami) Pan Maluśkiewicz i spektakl nasz dla ludzi dobrych, budowanie "domu" z pudeł wielkich, ech... No i pięknie.

Dostałam dziś kwiaty - jaki to miły gest - piękne tulipany kłonią sie na stole, wielokolorowe, dziękuje S.,

Wracam jeszcze pochodzić labiryntem ale już - ku wyjściu - znalazła się bowiem nic Ariadny.

16:05, mb_k
Link
niedziela, 19 stycznia 2014

Jeszcze wpis nie ostygł - i już zadzwonił telefon. Ok. Wpiszę za ... kilka dni. Instynkt samozachowawczy przyjaciół - nie mój - zadziałał.

Dobrego tygodnia, moje anioły, heh :-)

23:20, mb_k
Link
sobota, 21 grudnia 2013

Życzę Państwu z całego serca pogodnych i spokojnych - rodzinnych! - świąt ! Łaknijcie tę atmosferę z Rodzicami, zdrowymi lub chorymi, jakimi są - zdrowia im życzę - bo te uczucia i nawet - niesnaski czasami - sa niepowtarzalne.

To się nie wydarzy już nigdy - kiedy (oby najpóźniej!) odejdą.

Bądźcie z nimi !

 

 

 

 

 

17:16, mb_k
Link
wtorek, 10 grudnia 2013

Przypominam sobie czasy szkoły podstawowej, średniej... Chodziłam do Szkoły Muzycznej, w klasach wiolonczeli i fortepianu. Myślę o nauczycielach. Pani Teresa Nowacka, polonistka, patriotka w najlepszym znaczeniu tego słowa, najszlachetniejszym, w tamtych czasach... uczyła nas, bęcwałów z podstawówki - "nie miecz nie tarcz bronią języka - lecz arcydzieła" Norwida - "nad Capulletich i Montekich domem..." nie bardzo rozumieliśmy ale przeczuwaliśmy, jaka w tych słowach, sensach drzemie siła. Staffa. Najbliższą duszę znalazła w moje bp Mamie i Tatce. Rozprawiali wieczorami nad tym, co robić - o wolności, wolności, wolności. Paląc niesamowite ilości papierosów. Ojciec, jako, że zdolności plastyczne miał niebywałe (ileż rysunków, akwareli pozostało) zrobił dla p. Teresy robotę gigantyczną, każda głoska - rysunek gardła boczny i instrukcja, czego w owej gardzieli używać aby literę powiedzieć.

Poranne zajęcia zaczynały się od hasła "do hymnu". któraś z dziewczyn szybko do fortepianu i - chcąc nie chcąc wtedy - śpiewaliśmy. To był hymn dla orła w koronie, mimo, iż na sali wisiał ten bez nakrycia głowy... To hasło takze "ustawiało" dzień. Nawet - podprogowo, ze tak nazwę.

Wszystkie spotkania młodziezowe rozpoczynał obowiązkowo polonez, który w pełni i godnie wykonywaliśmy. Potem - mogliśmy sobie - ale w miarę - wymyślać własne muzyczne kwestie.  Na egzaminy i oficjalne uroczystości wszystkie dziewczyny w Szkole miały w tym samym kroju i kolorze - białym - jedwabne bluzki, z francuskiego modelu, takie z długim rękawem i czarne, długie do kostek, rozpinane spódnice. Chłopcy mieli garnitury...

Chór prowadził nieoceniony prof. Henryk Blacha. Tu byłam zawsze pewna, że moje gardło wyda dźwięk czysty, i taki,  jaki potrzeba. Zawsze do jakichś nagrań telewizyjnych seriali albo radiowych, rozpoczynało się przesłuchanie. Profesor siedział przy fortepianie, wzywał nas kolejno po rozdaniu nut. W końcu moje nazwisko: "Burzyńska", dwa dźwięki - na prawo! Jasne. Na lewo ci, którzy nie dają rady. kiedy ktoś zafałszował, Profesor wydobywał z siebie takie glissando: uła uła uła uła.... i potencjalny ktoś - odpadał.

Nie ma już tamtych nauczycieli, ani Rodziców, ani nas - tamtych. Sądzę jednak, że pozostała w nas jakaś - godnośc właśnie. Te starania nie poszły na marne. Wszakże ja miałam turbo-doładowanie w domu, nie wszyscy tak mieli...

Myślę też, że teraz tego już nikt nie rozumie, że takich zjawisk brak ale zmieniły się wartości tak straszliwie, że walczyć o przywrócenie "starego ładu" - byłoby niepoczytalnością.

Jakże inaczej wyglądają teraz pary chodzące w polonezie jak bociany sztywno, zwykle studniówka jest tym żałosnym "pokazem" i polonez Kilara z filmu "Pan tadeusz" albowiem o polonezie nikt nie ma większego pojęcia. Nie profanować poloneza, niech tańczą sobie Białego Misia (brrrrrr:-)

22:45, mb_k
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9