RSS
sobota, 21 maja 2016

 

film genilany, polecam nie tylko w relacjach z matkami ale w relacjach w ogóle z tymi, których "obsadziliśmy" w naszym życiu w rolach osób ważnych lub też te osoby były dla nas ważne ale to działało stale w jedną stronę.

Paweł Łoziński

https://www.youtube.com/watch?v=qK-mFdpfHMM                                                           skopiuj i wklej w pasek zadan

 

Po prostu jest limit odsunięć,  zaniechań -istnieje taki. Jeśli ktoś go przekroczy to, jak ta dziewczyna mówi, już się nie potrzebuje matki, ojca, męża, przyjaciół, których nie było podczas naszych najważniejszych sytuacji choć może wtedy prosiliśmy ich, żeby byli, za mało ich było. etc.,  

Tak można zweryfikować osoby, które swoim postępowaniem spowodowały śmierć kontaktów. film wspaniały, dziękuję.

22:29, mb_k
Link
wtorek, 17 maja 2016

  

 

Składam ogromne  podziękowania personelowi Kliniki Neurochirurgii i Nerwów Obwodowych Szpitala WAM w Łodzi, zespołowi lekarzy, prof. Andrzejowi Radkowi, dzięki Jego natychmiastowej reakcji mogę chodzić! dr. Markowi Grochalowi, dr. Maciejowi Radkowi, wszystkim pozostałym lekarzom, ich cudowne ręce, bez wielkich słów, czynią z ludzi zagrożonych inwalidztwem - ludzi sprawnych!

 

Dziękuję Pani Pielęgniarce Oddziałowej i Paniom pielęgnującym chorych, które podłączają kroplówki, mierzą ciśnienia nam wszystkim, podają zastrzyki, cierpliwie znoszą nasze czasami bardzo różne zachowania i  bezustannie w ruchu! Dziękuję rehabilitantom! Przede mną długa rehabilitacja, nie byłaby możliwa bez interwencji chirurgicznej.

 

Za wielce humanitarne podejście do każdego pacjenta, wczucie się w jego cierpienie, profesjonalizm, nisko kłaniam się Państwu!

 

 


10:47, mb_k
Link
18 Maja (środa) w 2 programie TVP. SA o godzinie 6.30 premiera programu "Czym jest Polska Rada Chrześcijan i Żydów"
Gośćmi są panowie: Stanisław Krajewski i Bogdan Białek. Powtórzenia programu w TVPKultura oraz TVPolonia.
Trwają rozmowy na temat zmiany godziny emisji premierowej na późniejszą, bardziej sprzyjającą
recepcji tematów podejmowanych w programach.
Zapraszam!
10:25, mb_k
Link
czwartek, 05 maja 2016

 

 *** Halina Poświatowska ***

możliwości mamy ogromne
na przykład: moje wnętrzności
o któych nic nie wiem
mogą się splątać w hesperyjską różę
o ostrych kolcach
róża może wyróść
aż ponad przełyk

zatkać
otwór tchawicy wąski
i nagle
płuca pełne drobnych kłujących bólów
i powietrze trzepocące bezradnie
po przeciwnej stronie ulicy
ani podbiec ani go dosięgnąć
sygnał czerwony w oczach

strach jak milicjant na rogu
tak właśnie umiera się na kwiat
o którym
mówię

10:26, mb_k
Link
piątek, 22 kwietnia 2016

 

 

Moi Drodzy,

z okazji świąt Pesach celebrującego pamiątkę wyjścia z domu niewoli, z Egiptu, z ciemności, lud Israela został wyprowadzony przez Haszem, życzę Wam i sobie, (niezależnie od Waszej religii) wyjścia ze wszystkich mentalnych i fizycznych sytuacji wszelkiego niewolnictwa!

Jemy macę w te święta, prosty posiłek, bez zakwasu, zlikwidujmy zakwas ze wszystkigo co gnuśne, nie posuwa się do przodu, stoi w miejscu, nie ma dobrych rokowań, wyjdźmy z tego, a jeśli komu z czym zalegamy - uregulujmy też i te zakwasy.

Powiedział pewien cadyk: moi chasydzi, tak sprawdzacie koszernośc tego, co do ust wkładacie, a tak nie bierzecie pod uwagę, co z waszych ust wychodzi, czy słowa, które wypowiadacie - są koszerne...

 

Koszernego Pesach! :-)

14:12, mb_k
Link
czwartek, 21 kwietnia 2016

 

 

Serdecznie zapraszam 22 kwietnia emisja celebracji przez Naczelnego Rabina RP święta Purim w warszawskiej synagodze Nożyków program II TVP.SA

dziękuję PWSFTviT za pomoc przy realizacji tego przedsięwzięcia!

 

Małgorzata Burzyńska-Keller

 


03:06, mb_k
Link
sobota, 09 kwietnia 2016

Bal sie czy uderzeniem stopy, buta - uda mu się stłuc tę szklaną rzecz, ktorą jest owijana białą tkaniną i na koniec chupy, żydowskiego ślubu, pan młody na pamiątkę zburzenia świątyni, uderza w białe zawiniatko, zwykle jest tam żarówka (teraz nie wiem bo energooszczędne nie dają takiego donośnego dźwięku) Obawiał się, że "to" będzie za twarde, że ze zdenerowania - nie uda mu się stłuc i będzie musiał drugi raz - uderzy mocno, zmiażdżył i rozległo się "mazl tov" naszych znajomych, rabina i świadków. Jeszcze dziennikarz z prasy: państwo przylecieli do Nowego Jorku, żeby wziąć ślub, to takie wzruszające... zza żelaznej kurtyny... Długo powtarzał jesteś mi poślubiona w imię prawa Israela, a ona dopowiadała, w imię amerykańskiego prawa także, mamy trzy śluby, polski, nasz religijny i amerykański. Możemy spróbować wziąć jeszcze jakiś - żartował ale był bardzo wzruszony. Wiedziała, że w tym żarcie jest cała jego chęć bycia z nią naprawdę.

Mieszkali w akademiku YMCA. To Bela tak zarządziła, nie mogli znieść dłużej rozłąki: on w new jersey, ona w NY. Crown Height to osobna historia. Bela dziwiła się i chasydki były zdzwione, ciągnęły ją za włosy i mówiły: och, to nie jest peruka! Nie masz peruki! Jak to możliwe. Sama zastanawiała się, jak to możliwe, stojąc przed witryną sklepu ze sprzętem elektronicznym i patrząc na kamerę VHS, dokładnie taką, jaką zostawiła w Polsce i tęskniąc za zajęciami na uczelni, za tą pracą.

Powiedziala do niego, że kupi sobie perukę. "Jeśli to zrobisz i zaczniesz nosić, to się z tobią rozwiodę. Masz bardzo piękne wasne włosy i taką cię kocham. Nie przejmuj się perukarami. I roześmieli się oboje. Obudziła się szczęśliwa. To taki ślub, jaki mieli pradziadkowie, dziadkowie, to taki ślub, którego nie chciano już tuż przed wojną mieć, przynajmniej w jej rodzinie. Do synagogi zakładała ładną chustkę. Zresztą, kiedy zamieszkali przy 92 av., sytuacja zmieniła się diametralnie.

Kasia łączyła ich z jej mamą, mogli swobodnie rozmawiać, wtedy nie musieli płacić. Aż kiedyś przeholowali, po rozmowie Beli, włączył się on do rozmowy z jej mamą i całość trwała chyba około 3 godzin. Sprawa nie tylko nabrała rumieńców, spalili sprawę. Odtąd tylko na pięć minut. Zaczęli zwiedzać wreszcie Nowy Jork!

12:43, mb_k
Link
czwartek, 07 kwietnia 2016

Siedział zamyślony w kuchni. Kiedy weszłam, spojrzał na mnie wzrokiem rozzłoszczonego kota. "Miałem sidduch w synagodze" - powiedział. "Ty miałeś sidduch? Żonaty?" - wcisnęłam przycisk czajnika i woda zaczęła szumieć. "To było  j a k  sidduch. Powiedziała, że mnie kocha. I ja to przyjmę. Spróbuję. Jak się nie uda zostanę samotnym wilkiem. Muszę odlecieć w ortodoksję". Przyśpieszyła termin powiadomienia tak zwanej "władzy zwierzchniej" i tu napotkała na opór. "Kiedy wrócę zza granicy, nie teraz. Może się jeszcze wszystko zmieni". "Nie, teraz. Albo - albo". W nocy przyszedł sms, wpakował się do jego telefonu z hukiem, była godzina północna, siedziała w kuchni i pracowałam - telefon leżał pozostawiony obok. Widniał napis Eunik : jak zwykle rozmawiałam długo z mamą. Wzruszyła ramionami. Eunik jest kobietą? Trzeba być w niezłej poufałości z kimkolwiek, żeby przed północą wysłać sms o tak błahej treści. No nic.

 

"Rozwód" - to słowo przewijało się jak wąż pośród jego wahań góra dół. "Wie, że jesteś panią dyrektor, pełny szacunek. Dobrze nam się rozmawia, to na tym polega". Śmiała się, godzinami rozmawia. "Ty o nazywasz rozmową!". Podjął decyzję: naprzód będzie chodził  na spacery. Z nią. I do hipermarketów. Osiem godzin w hipermarkecie - śmiała się od ucha do ucha - ty?! który nie znosisz? - przestań".

Zaczął się intensywnie myć, szorować, piłować paznokcie, używać wody kolońskiej, którą otrzymał od jakiegoś duchownego. Gio czy cos takiego. Wracał przepełniony poczuciem winy. Niezłe pranie mózgu ma chłop - myślała.

"Misiak, nie idź do synagogi. Co będziesz z tymi kretynami siedziała. O czym rozmawiała. Chcesz być mziagą - rebecyn - tu zmienił głos na falset - prosze państwa, tu sałatka z pomidorków - wyjątkowo się udała, a tu jajeczko - może jajeczko? A może jeszcze grzybków? Proszę się częstować - sama robiłam! Śmiałam się ja, moja koleżanka i on. Wywinął obertasa i poszedł na dół. 

 

"Misiak, nie zrobisz mi tego i w tym roku pojedziesz ze mną do I.," "Dobrze, tylko muszę wyrobić nowy paszport, ten się kończy." "Słuchaj, masz sporą kwotę pieniędzy, nie spłacajmy mieszkania, spłaćmy swoje inne pożyczki, prezydent miasta picuje sródmieście, mieszkania ich ceny skoczą do góry, wtedy sprzedamy, wezmę kredycik no i kupimy coś w Kościelisku? Tylko nie chałupę bo na starość nie będę miał siły grabić, sprzątać i palić w piecu. Właśnie tak zrobiła.

"Nawet nie wiesz, że miałem... miewałem oferty, ta lesbijka przecież..." " jak to "oferty"... a co ty jestes pan z ogłoszenia?! Lesbijka? I do ciebie... No ale ona i ładna i w naszym wieku" "No ale - odrzuciłem, a ta jest w takim wieku, że już kobieta" "Chyba zwariowałeś. Ty na pewno zwariowałeś. A nasze ustalenia? "Misiak, przecież jesteś moją pierwszą miłością, sądzisz, że nie będę cię darzył już do końca uczuciem? Cokolwiek stałoby się? przecież cię zabezpieczę! Za kogo mnie masz, jak możesz!"

22:29, mb_k
Link
poniedziałek, 15 lutego 2016

Będę w tej sprawie odzywała sie czesto, żeby Państwu przypomnieć, że sprawa ta NIE JEST JESZCZE ZAKOŃCZONA!

Na razie program. Bardzo dziękuję Redakcji, REDAKCJI! za ten tytuł, za umieszczenie tytułu. Dalszy ciąg brzmi (ale jest długi, nie zmieścił się!):         spotkanie z Agatą Tuszyńska i Marią Zmarz-Koczanowicz. Bardzo się cieszę. Dziękuję!

23:38, mb_k
Link
wtorek, 09 lutego 2016

Wiatr opanował Las. Najbardziej mistyczne są wieczory i noce, wtedy staje sie odważniejszy, przetacza się strychem, porusza okiennicami, skrzypi wszystkim, co można, szura, korony drzew niskim tonem... coś się dzieje, coś spada, nastrój, jak diabli. Bardzo to lubię i jestem w swoim żywiole. Piszę i gotuję. Oprócz tego gram na fortepianie, wreszcie mam do dyspozycji, mogę ile chcę. Ale za dużo nie mogę bo inne obowiązki. Napisałam rodzaj dysertacji na temat stachurowy, napisałam o Stachurze - ukaże się w lipcowym numerze Medytacji lub Charakterów, w rocznicę jego śmierci. 

Zaczęłam pisać, powiedziała mi o tym, że powinnam, Bardzo Ważna Osoba, która sama pisze tak, że chapeau bas. Zwłaszcza, że pewne sprawy, jak nośne ściany, zostały nie tylko naruszone ale zburzone, a więc można tego tylko już dotknąć słowem i trzeba to zrobić. TO nie może tak sobie pozostać. Musi zostać ślad. Pod wpływem spotkania, pejzaż odzyskuje barwy, stają sie intensywniejsze, to już nie zwarta masa kitu ale prawdziwa panorama... racławicka! 

Opiszę wszystko.

Las temu sprzyja. Cisza i spokój. Pozorny spokój? Może nie zawsze? Chwilami pozorny. Mam go w sobie, niosę go sobie w życiu, jak get w kieszeni - musiałam schować i "pochodzić sobie" z nim - w kieszeni. Energia wraca. Energia wróci. Tym razem nie ja będę beneficjentką.

Nie trzeba mi już także Lasu do pisania, piszę gdziekolwiek. Wreszcie pojawił się tak długo oczekiwany dystans, nie tylko do osób, tego co sie stało, do sytuacji. Pojawił się uśmiech, serdeczny śmiech z tych wszystkich "sztuczek", tych, nie mających pomysłu na życie ani żadnych pasji, brnących w nie-swoje, wymyślone źle życie, nieprawdziwe, pozornie wypełnione ... sztuczną radością, na ile można jej jeszcze wycisnąć z życia, sytuacji?

To też tak, jakby mieć na talerzu na przykład makowiec z solidną polewą. Nieźle wygląda ale bierzemy widelczyk, podważamy tę "polewę" a tam... rozkład. Gra pozorów także kiedyś musi się kiedyś skończyć, nie można żyć na niby, na lipę, na "co będzie to będzie". Pech tych, którym wydaje się, że wygrali, polaga na tym, że - ten autobus zmierza do zajezdni. Już wszystko, co dobre, zdarzyło się. Tak już nie będzie. Tamtych ludzi nie będzie, już nie ma, sytuacji, możliwości i wszystkiego, co można. Niewiele już można. Dzieci muszą dorosnąć. Stare dzieci także.

Dzisiaj tybetański Nowy Rok Ognistej Małpy. Nieprzewidywalność, kreatywność. Zobaczymy.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Zacytuję słowa Zagłoby "kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą". A teraz Mozart dla mnie.

 

http://koszernegotowanie.blogspot.com/2016/02/gefilte-fisz-czyli-danie-szabatowe.html

 

 

 

12:41, mb_k
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17